piątek, 8 marca 2013

Boję się zbliżenia, a nienawidzę być sama. Tęsknie za tym stanem, gdy nie czułam nic. Im wyżej się dostanę, tym niżej opadnę. Nie mogę utopić swoich demonów, one wiedzą jak pływać.


Cześć. Nie mam czasu kompletnie na nic. Szkoła, nauka, chwila przed komputerem, tu i tam coś ogarnąć, posprzątać i nawet się nie obejrzę, a już jest 20sta i na nic więcej nie mam siły. Do wtorku jeszcze muszę oddać prace na konkurs, nawet nie tknęłabym bym tego, ale muszę załapać dobre oceny na koniec z plastyki. Bezproblemowo miałabym same piąteczki i szóstki, ale tak to już jest gdy nauczyciel nie docenia twoich starań, ale co ja na to poradzę. Dzisiaj nareszcie piątek, chwila odpoczynku. Normalnie teraz byłabym gdzieś z dziewczynami, ale pogoda nie zachęca do wyjścia na dwór. Zimno, pada deszcz, a już myślałam, że wiosna, cieplutkie słońce i to wszystko, a tu nici. 

Czasem mam ochotę, wyjść z tego miejsca i wrócić dopiero wtedy, gdy pewnie osoby wyniosą się z mojego otoczenia, bo jak tak dalej pójdzie to zwariuje w tym miejscu. Niektórym pewne rzeczy można tłumaczyć setki razy, a i tak nie zrozumieją. Mdli mnie na samą myśl o tym, że jeszcze przez jakiś czas muszę to znosić. 

Marzę o gorącym słońcu, 30stu stopni na plusie, zalewie, wakacjach itp. Aktualnie czekam na koniec tego miesiąca, święta, Niemcy, moje cudeńko, bez którego nie wytrzymuje już tutaj. Oderwę się na chwilę od tej monotonii. 

No i tego, moje wypociny są bez kompletnego sensu. Piąteczek trwa w najlepsze, idę zrobić sobie cappuccino, miałam też w planach obejrzeć film, ale Monika nadal mi go nie doniosła. haha ;* Do napisania ;))





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz